Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 783 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Krótko o mnie

Urodziłem się w Polsce. Umrzeć chcę w Peru. Cała reszta jest podróżą. Kontakt ze mną: malachowski@hotmail.com

Statystyki

Odwiedziny: 1954056
Wpisy
  • liczba: 584
  • komentarze: 2247
Bloog istnieje od: 2692 dni

Daleko od Peru. Bliżej Ziemi

czwartek, 31 marca 2011 5:46

 

Ziemia zabija. Nie specjalnie i z premedytacją. Tylko normalnie, jak do tej pory. Zabija wszystkie gatunki, które nie są w stanie przystosować się do jej warunków. To, że tym gatunkiem może być rodzaj ludzki, interesuje tylko nas.  

 

W Peru obraz cierpiącej Japonii przypomina relacje z - jednej strony - dalekiego, a z drugiej  - bliskiego kraju. Przez sejsmiczne analogie. W każdej chwili podobna  tragedia może wydarzyć się w Kraju Inków.


Ale ja nie o tym. Dużo ciekawsze jest przerażenie, z jakim świat przyglądał się i przygląda temu, co wydarzyło się w Kraju Kwitnącej Wiśni. Można z tego przerażenia wyciągnąć wiele wniosków.

 

Wbrew pozorom nie jest to największa tragedia w historii. Były większe, ale nie było wówczas  jeszcze internetu i telewizji, by o tym poinformować. I będą większe. Całkiem możliwe, że świat też o nich się nie dowie, bo nie będzie już wtedy obu tych mediów.

 

Nie umniejsza to skali japońskiej tragedii. Rzeczywiście może przerażać. Ale czy powinna dziwić?

 

Nie. Bo to tak, jakby dziwić się, że piorun zabił człowieka, który podczas burzy schronił się pod samotnym drzewem. To tak, jakby mieć pretensje, że na drogach szybkiego ruchu samochody rozbijają się z powodu nadmiernej prędkości.

 

Na świecie jest wystarczająco bezpiecznych miejsc, by przeżyć mogli wszyscy. Bezpiecznych w sensie nie chwiejących się, jak na przykład japońskie wyspy, czy peruwiańskie wybrzeże.

 

Miejsca te są puste, a ludzie nadal osiedlają się tam, gdzie się trzęsie. Budują domy na terenach powodziowych. Stawiają przedsiębiorstwa pod czynnymi wulkanami.


Tak jakby to Ziemia miała przystosować się do człowieka. Nie na odwrót.

 

Czy chcę przez to powiedzieć, że Japończycy sami są sobie winni?

 

Jeśli oddzielić emocje od faktów – tak. Kraj, który jest w stanie stworzyć sztuczną inteligencję, ma na tyle własnej, by wykryć i ocenić ryzyko. Szkoda, że z tego nie skorzystano. Mało tego. Z ryzyka zadrwiono, budując elektrownie atomowe. Niczym zamki na piasku.

 

Japończycy, podobnie jak inni ludzie cierpiący w wyniku kataklizmów, pewnie mieli nadzieję. Nią się kierowali. Ale w dzisiejszych czasach to za mało, by przeżyć.

 

Czy chcę przez to powiedzieć, że ludzie mieszkający na trzęsącej się ziemi, nad wylewającymi  się morzami i pod dymiącymi wulkanami powinni przeprowadzić się w inne miejsca? I tam budować miasta. Choćby na spokojnych stepach i bezkresnych pustyniach.

 

A dlaczego nie? Ludzie tak kiedyś robili. Podążali tam, gdzie byli bezpieczniejsi. Robili tak, bo słuchali Natury.

 

Teraz słuchają polityków i wojskowych, którzy każą strzec granic. Narody nie mogą ich przekraczać. Choć gdy powstawała Ziemia, nie było wówczas dzisiejszej mapy świata. Była przestrzeń, by go zagospodarować inaczej. Był na to czas.

 

Ludzie słuchają też swoich zachcianek. A te nie pozwalają opuścić pięknego domu na ziemi, która może zabić.

 

I zabijać będzie. Nie specjalnie i z premedytacją. Tylko normalnie, jak do tej pory. Zabijała, zabija i zabijać będzie wszystkie gatunki, które nie są w stanie przystosować się do jej warunków. To, że tym gatunkiem może być rodzaj ludzki, interesuje tylko nas. A właściwie nie interesuje, bo nie nauczyliśmy się wystarczająco. Nie nauczyliśmy się niemal niczego.

 

Nadal nie wiemy jak przestać być najgorszymi gospodarzami jacy tylko mogli się Ziemi przydarzyć.

 



Podziel się
oceń
0
0