Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 820 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Krótko o mnie

Urodziłem się w Polsce. Umrzeć chcę w Peru. Cała reszta jest podróżą. Kontakt ze mną: malachowski@hotmail.com

Statystyki

Odwiedziny: 1994224
Wpisy
  • liczba: 584
  • komentarze: 2247
Bloog istnieje od: 2782 dni

Koka, kokaina i indiańska muzyka. Można się w tym połapać

sobota, 28 kwietnia 2012 0:47

 


Dawny kraj Inków ma największy potencjał produkcji czystej kokainy na świecie, a jej jakość jest niemal idealna. Na dodatek w podróż, w którą właśnie się wybieram, zabieram worek liści koki. O co chodzi? Odpowiedź w moim kolejnym artykule na wortalu Kochamy Peru.

 

Liście koki są mi potrzebne, bo będę nimi częstował. Turystów, którzy jadą ze mną zwiedzać Peru. To polsko-angielskie towarzystwo. Z wietnamskimi korzeniami. Trudno się połapać, prawda? Ja też mam z tym problemy. Ale spróbuję odzywać się z trasy. Tym bardziej, że na publikację czekają historie o naszych podopiecznych ze slumsów Arenal Alto w Limie. 

 

Jednak z całą pewnością w najbliższych tygodniach dużo więcej tekstów z dawnego kraju Inków ukaże na wortalu Kochamy Peru. Zresztą niektóre już się ukazały:

 

 Trudno wyobrazić sobie kulturę południowoamerykańskich Indian bez muzyki. To właściwie niemożliwe, bo muzyka indiańska jest czymś więcej niż sztuką i wrażeniem estetycznym. Trudno sobie wyobrazić także instrumenty, które tę muzyką tworzą. Ale można to sobie odpuścić i po prostu o nich... przeczytać. Po tym artykule quena, zampoña, chajchas i inne instrumenty używane w Peru przestaną być tajemnicą. 

 

 Inkowie słynęli ze wspaniałych budowli, dróg i systemu polityczno-społecznego. Ale mieli też swoje ciemne sprawki. Jedną z nich był kanibalizm. Miał on podłoże duchowo-rytualne. Niektórzy Indianie wierzyli, że zjadając fragment pokonanego wroga zyskają jego siłę i moc. Nigdy jednak nie zjadano ludzi z głodu. Inkaskie Tahuantinsuyu było krainą, w której głód praktycznie nie istniał.

 

 Najnowszym sposobem na zostanie celebrytą jest własna śmierć. Spotkało to młodego Peruwiańczyka, który zginął w Kanionie Colca. Dzięki mediom można kupić medaliki z jego wizerunkiem, albo przeczytać o nim w książce o andyjskich mitach. To dziwna historia. Piszemy o niej po to, by uspokoić. W Kanionie Colca nie umiera się. Przy zachowaniu podstawowych środków bezpieczeństwa nikomu nie stanie się tam krzywda.

 

 - Kupa kamieni i trawy - tak o Machu Picchu powiedział pewien Brytyjczyk. Wesoły gość! Tym bardziej, że w tym inkaskim miasteczku nigdy nie był. Ale postarali się o to jego przyjaciele. Wysyłając w długą podróż w peruwiańskie Andy. Tylko trochę okrężną drogą - przez amazońską dżunglę. Tak powstał film z idiotą w roli głównej. Można się z nim nie tylko dużo dowiedzieć o Peru, ale także ubawić po pachy.

 

Oprócz zaglądania na Kochamy Peru zapraszam także na redakcyjny dyżur, który w maju będzie pełnił Marcin Mentel z Limy. Na pytania i sugestie związane z Peru czeka w godzinach 18.00-20.00 czasu polskiego w każdy piątek, czyli 4.05, 11.05, 18.05 i 25.05 na Gadu-Gadu - numer: 2061801 i Skype - nick: marcingryf. 

 

 KRAJ INKÓW KRADNIE SERCA. MY JE ODDAJEMY

 

KOCHAMY PERU NA FACEBOOKU

 

  

Twój jeden procent pomoże niepełnosprawnemu dziecku w Polsce

 

Na koniec sprawa zupełnie z Peru nie związana. Chodzi o pomoc niepełnosprawnemu chłopcu w Polsce. Na jego leczenie można przekazać jeden procent zapłaconego w zeszłym roku podatku. O apel w tej sprawie poproszono mnie i prośbę tę przekazuję tutaj. Wystarczy przy składaniu zeznania podatkowego wypełnić rubryki według wzoru zamieszczonego na zdjęciu obok. Dziękuję!


Podziel się
oceń
0
0