Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 822 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Krótko o mnie

Urodziłem się w Polsce. Umrzeć chcę w Peru. Cała reszta jest podróżą. Kontakt ze mną: malachowski@hotmail.com

Statystyki

Wpisy
  • liczba: 584
  • komentarze: 2247
Bloog istnieje od: 2782 dni

Płynna granica peruwiańsko-chilijska

wtorek, 31 sierpnia 2010 0:00


Po drugiej wojnie światowej obustronne utrwalanie granicy między Polską a Niemcami trwało prawie pół wieku. Między Peru a Chile trwa nadal, choć wojna tych krajów zakończyła się 127 lat temu.


Czteroletnia wojna Chile z Peru rozpoczęła się w 1879 roku. Poszło o pieniądze, a dokładniej - o niezwykle cenne wówczas złoża guano i saletry znajdujące się na należącej do Boliwii pustyni Atakama. Spór o nią przerodził się w wojnę tych trzech krajów - narodów sobie bliskich, bo tworzących dawne Imperium Inków. Przeszła ona do historii jako Wojna o Pacyfik lub Wojna o Saletrę. Połączone siły Peru i Boliwii przegrały ją.


W rezultacie Boliwia utraciła dostęp do Oceanu Spokojnego i nie ma go do dzisiaj. Natomiast Peru straciło prowincje Tarapaca i Arica, z czym do tej pory wielu Peruwiańczyków nie może się pogodzić.


Jednak chilijsko-peruwiańska granica lądowa w obecnym kształcie jest uznawana przez oba kraje. Mimo pojawiających się od czasu do czasu napięć między nimi, nic nie wskazuje na to, by w przyszłości ktokolwiek chciał walczyć o jej zmianę. Ale spór istnieje. Dotyczy terytorium morskiego. Chodzi o prawie 38 tysięcy metrów kwadratowych Pacyfiku.




Europejczykom może się on wydawać śmieszny. W czasach, gdy po większości Starego Kontynentu można poruszać się jedynie z dowodem osobistym, kto zawracałby sobie głowę granicami na morzu? Z perspektywy Latynosów spór śmieszny nie jest. Dotyczy bowiem niezwykle bogatych terenów morskich. Bogatych w ryby, których połów jest poważną częścią gospodarek obu państw.


Spór Peru i Chile o terytorium na wodzie jest tak przepełniony detalami i obustronnymi argumentami, że nie ma sensu próbować rozprawiać tu nad nimi. To temat na długie wypracowanie z dziedziny stosunków międzynarodowych ze szczególnym uwzględnieniem historii i prawa morskiego. Znam się trochę na tym, ale nie poradziłbym sobie. Zresztą nie ja jeden. Nad konfliktem dumały już najtęższe głowy obu krajów. I nic. W końcu sprawa trafiła do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Rozstrzygnięcie spodziewane jest w 2011 roku.


W przeddzień kolejnej rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej myślę też o tej latynoskiej - sprzed ponad stu lat. I o tym, jak łatwo wojnę można rozpętać. W gorących relacjach chilijsko-peruwiańskich wystarczyłby pewnie niewielki zapalnik.


Ale nie ma go. Jest wola, by się dogadać. Zdając się na opinię z zewnątrz. Cieszę się z tego bardzo. W smutnej refleksji, którą przynosi pamięć o wojnach.


Podziel się
oceń
0
0